TMC w Polsce – jednak coś się dzieje w sprawie

A jednak w sprawie coś dzieje. Udało mi się w końcu dotrzeć do ludzi, którzy naprawdę sporo wiedzą. Rzeczywiście w tym roku nie odbył się żaden pilotaż TMC a tylko przy okazji Mistrzostw Europy w piłce nożnej przekazywano zresztą tradycyjną drogą telefoniczną informacje o ruchu na trasach wylotowych. To jednak nie koniec.

Przede wszystkim okazuje się, że instytucją wdrażającą TMC w Polsce jest … Polskie Radio SA a nie GDDKiA. W PR poczyniono już pierwsze inwestycje w tym kierunku. Zakupiono oprogramowanie stosowane w Niemczech do tego celu, planowane jest otworzenie specjalnego Call Center oraz powiązanie danych z TMC z mapami cyfrowymi. Niestety na stronach tej instytucji próżno by szukać informacji o TMC. Szkoda, bo jest się już czym pochwalić jeśli te informacje są prawdziwe.

Następną sprawą jest porozumienie z nadawcami radiowymi o wykorzystanie sygnału RDS. Tu możliwe są dwa scenariusze: dobrowolny i przymusowy. Dobrowolny jeśli nadawcy będą wykorzystywać RDS także w celu transmisji danych z TMC a przymusowy, że Krajowa Rada Radiofonii i TV “zmusi” nadawców administracyjnie do stosowania odpowiednich zasad. Nie jest to wcale takie proste gdyż sygnał RDS jest dzisiaj wykorzystywany dość dowolnie a docelowo niezbędna jest także pewna regionalizacja przekazu. Zakłada się wydzielenie 6-7 obszarów kraju w taki sposób aby zapewnić odbiór informacji dedykowanych dla obszaru, na którym znajduje się pojazd.

Jest także nieformalna zgoda dawnych 49 miast wojewódzkich na przekazywanie danych do systemu TMC. Czyli jednak samorządom zależy co prognozowałem już wcześniej.

Jednak kluczem do systemu TMC jest monitoring przepływu pojazdów na drogach. W Niemczech szacuje się liczbę monitorowanych odcinków dróg na 40.000. W Polsce może ich być około 20.000 i tyle trzeba by ustawić czujników oraz zbierać i przetwarzać dane, które one dostarczą. Czujniki mogą być w miarę proste, nie muszą to być kamery, jednak koszt tego projektu jest bardzo duży zważywszy na liczbę urządzeń i ich rozproszenie. Minister Infrastruktury musi jednak wydać rozporządzenie w sprawie tzw. LCL (Location Code List) tak aby włączyć Polskę w europejską sieć monitorowanych odcinków dróg.

Dla porównania warto podać, że NaviExpert posiada dane o średnich prędkościach na ponad 62.000 odcinków tras. Dla każdego odcinka zebrano kilkadziesiąt niezależnych pomiarów. Na tej podstawie powstały mapy średnich prędkości.

Dostęp do systemu TMC należy zapewnić nie tylko samorządom i GDDKiA, bo te instytucje dostarczą danych planowanych o objazdach, remontach i wyłączeniach. Dostęp muszą mieć także Policja, Straż Pożarna i Straż Graniczna czyli służby MSWiA. Te służby odpowiedzialne byliby za informacje incydentalne: wypadki, katastrofy, wyłączenia np. z powodu meczu czy procesji.

Kolejnym dostawcą informacji do systemu maja być sami kierowcy. W Niemczech jest około 110.000 tzw. StauFinder. Są to wolontariusze (“kierowcy zaufania”), którzy dostarczają informacji o sytuacji drogowej z miejsc, w których się aktualnie znajdują. Podobną rolę mogłyby odgrywać systemy nawigacji online zbierające dane anonimowo o przejazdach.

Podsumowując źródła danych systemu TMC:

  • monitoring – około 70-80% informacji
  • policja, straż – 10-20%
  • użytkownicy-kierowcy – 10%

Jedna odpowiedź do “TMC w Polsce – jednak coś się dzieje w sprawie”

  1. Jan mówi:

    Ręce opadają… Już jesteśmu w ogonie regionu, a wygląda na to, że GDDKiA ma sprawę TMC w głębokim poważaniu. I tak dobrze, że nie zajmuje się tym ministerswo sportu albo spraw zagranicznych :)

Dodaj komentarz