To, że Google wejdzie do nas z usługą nawigacji było przesądzone. W zasadzie już od lat było wiadomo, że pójdą tą drogą. Mapy Google w warunkach licencji nie dopuszczały możliwości wykorzystania w celu nawigacji. Stąd od razu prawie pewność, że to pole zarezerwowane dla giganta. I stało się to co się miało stać. Mamy polską wersję nawigacji na system Android. Mamy to mało powiedziane. Każdy, kto ma ten system w swoim telefonie ma nawigację za darmo i szybko bo bez żadnych zbędnych instalacji. U mnie na Galaxy S (pierwsza wersja) i Android w wersji 2.2 (Froyo) wszystko przebiegło bezszmerowo. Wystarczyło zmienić język (miałem angielski) na ojczysty i nawet nie wiadomo jak pojawiły się polskie komunikaty głosowe. Oczywiście zostały wgrane, ale bez jakiegokolwiek pytania.
Obsługa nawigacji jest banalnie prosta. Uruchamiamy nawigację i od razu możemy ustalić trasę do wybranego punktu. Najwygodniej jest podać adres głosowo. Sprawdzałem kilka razy i zawsze propozycja na ekranie zgadzała się z tym co powiedziałem do telefonu. Rewelacja! Nie można jednak wyznaczyć trasy wcześniej czyli od punktu do punktu. Zawsze miejscem startu musi być nasza aktualna pozycja według GPS. Plusem jest to, że system wyznacza pozycję nie tylko z GPS, ale jeśli jest problem z dostępem do satelitów to także na podstawie położenia wobec stacji bazowych. W miastach jest to całkiem dokładna lokalizacja, choć może to być nawet kilka ulic dalej. Menu nawigacji jest niezwykle skromne. Może nawet zbyt skromne jak na potrzeby dzisiejszych użytkowników.
Nawigować można tylko pieszo lub samochodem. Dostępne na mapach Google trasy komunikacją miejską nie zostały jeszcze włączone. Poza tym Google nie dysponuje u nas danymi w wielu dużych miastach. Pewnie w przyszłości to się zmieni. Cel trasy podajemy głosowo lub wpisujemy z wyświetlanej klawiatury. Sporym mankamentem nawigacji Google jest to, że aby zapisać jakikolwiek punkt, do którego często jeździmy (moje punkty) musimy dodać ten punkt do kontaktów. Może to być denerwujące, gdyż zaśmieca nam to listę kontaktów jeśli znamy tylko adres, a nie wpisujemy numeru telefonu. Cóż, integracja też ma swoje prawa. Na szczęście przewidziano listę ostatnio wybieranych adresów jako łatwo i szybko dostępną i pokazywaną poniżej menu. W konfiguracji trasy znajdziemy jedynie dwie opcje: Unikaj autostrad i Unikaj opłat. O ile ta druga opcja nie dziwi wobec wysokich i stale rosnących opłat za autostrady to pierwsza dziwi bardzo i to bardzo. Wobec skromnej liczby szybkich dróg przelotowych w Polsce nie widzę żadnego powodu aby ich unikać. Tym bardziej jeśli zaznaczę Unikaj opłat. Rozumiem unikanie promów czy przejazdów kolejowych, ale unikanie bezpłatnych autostrad ma sens chyba tylko przy nawigacji pieszej
Rowerowej i tak nie przewidziano.
Po wyznaczeniu trasy na ekranie pokazuje się mapa, w zależności od ustawień normalna lub zdjęcie satelitarne terenu. Zważywszy, że Google rozpoczął już skanowanie naszych ulic należy przewidywać, że i Street View jeszcze przed EURO 2012 do nas zawita. Mapa przewija, zbliża i pochyla się niezwykle płynnie. Jest na co popatrzeć. Lektor jest zwięzły i dwa razy nie powtarza komunikatu. Często niestety wymawia go zbyt wcześnie. Jeśli 50 metrów przed właściwym skrzyżowaniem jest droga w tym samym kierunku lepiej sprawdzić na ekranie czy już skręcać czy jednak jechać jeszcze kawałek prosto. Zwięzłość lektora posunięta jest tak daleko posunięta, że nawet po zjechaniu z wyznaczonej trasy nie piśnie on ani słówka. Nowa trasa jest wyznaczana za to bardzo szybko. Jeśli jednak nie jesteśmy uważni i nie spojrzymy w odpowiednim momencie na ekran to możemy się o tym nie dowiedzieć, że jedziemy już nową, inną trasą. Na niejednym rondzie napotkałem niestety trudności. W zasadzie bez spojrzenia ma ekran nie można właściwie zjechać z wielu z nich. Przed wjazdem na rondo brakuje klarownego komunikatu jak jechać, zjazdy są źle liczone. Na przykład miałem jechać w lewo na rondzie, trzecim zjazdem a nawigacja sugerowała, że drugim.
Mapy Google niestety przynajmniej u nas pozostawiają wiele do życzenia. Wyznaczyłem kilkanaście tras w Poznaniu i okolicy i miałem z nimi sporo problemów. Przykładowo na skrzyżowaniu nowej dwupasmowej drogi wzdłuż Warty, która nosi zaszczytną nazwę Prymasa Augusta Hlonda z ulicą Bałtycką przy prostym skręcie w prawo Google Navigation kazał mi jechać dwa razy w … lewo. Nie wiem jaki błąd mógł to spowodować, ale musiał być poważny gdyż na mapie wyraźnie pokazywał, że należy skręcić w prawo. Po prostu w prawo.
Druga wpadka to przejezdne na mapach Google skrzyżowanie ulicy Lechickiej i Romana Abrahama. W rzeczywistości ten odcinek ulicy Abrahama jest tylko ścieżką dla rowerów i pieszych.
Trzeci wypadek przy pracy to istniejąca od lat w terenie a na mapach Google tylko w wersji satelitarnej droga prowadząca do Factory Outlet w Luboniu. Niestety z map satelitarnych ktoś musi tę drogę przenieść na mapy do nawigacji. Inaczej żadnej drogi tam nawigacja nie wyznaczy, gdyż jest to droga dla niej ślepa.
Bardzo użyteczne są ustawiane warstwy na mapach. Możemy zobaczyć natężenie ruchu, parkingi, stacje benzynowe, bankomaty, kawiarnie i restauracje. Punkty (tak zwane POI) na mapie pokazywane są co nie dziwi w identyczny sposób jak Google Places na mapach w komputerze. Restauracji i kawiarni w pobliżu możemy dodatkowo łatwo poszukać. Na dostępnych warstwach brakuje trochę na przykład przejazdów kolejowych. W planach Google jest także uwzględnianie remontów, na razie ich bardzo brakuje.
Niestety Google Navigation pokazuje warstwę z prędkościami ruchu, ale jej nie uwzględnia przy planowaniu tras. Aby się o tym przekonać wystarczy wyznaczyć trasę przez środek miasta w dzień i w nocy. Jeśli trasa będzie taka sama to widać, że bieżące prędkości ruchu nie są uwzględniane przy planowaniu trasy.
Tryb nocny czyli paleta kolorów lepiej widoczna w mroku włącza się automatycznie. Chyba na podstawie pory dnia i godziny zachodu słońca. Nie zauważyłem, aby zależało to od poziomu oświetlania (czujnik oświetlenia).
Nawigacja Google choć sama jest darmowa może nas sporo kosztować. Przejechałem Poznań tam i z powrotem czyli wyznaczyłem dwie trasy z południa na północ. Kilka razy zjechałem z trasy i transmisja wyniosła ponad 5 MB. Nie wiem w jakim celu aż tak duża liczba danych była potrzebna. Miałem wyłączony obraz satelitarny, zwykłą mapę i tylko warstwę stacji benzynowych. Ceny transmisji danych będą zapewne dalej spadać, ale pytanie czy operatorzy dysponują taką infrastrukturą, która to wszystko udźwignie. Czas pokaże.
Miłym zaskoczeniem była dla mnie na koniec trasy informacja o tym czy mój cel podróży jest po lewej czy prawej stronie ulicy.
Reasumując nawigacja Google jest, jest darmowa, działa na Androidzie i to bardzo sprawnie. Ma także wady jak wszystko na tym świecie i trzeba je brać pod uwagę. Czeka nas teraz fascynujący pojedynek systemu Google z rodzimym NaviExpertem i wchodzącą niebawem na Androida Automapą.
Zalety:
+ pełna integracja z systemem Android
+ płynne przewijanie i pochylanie map
+ warstwy na mapach
+ szybkie przeliczanie tras
Wady:
- spora transmisja danych
- błędy na mapach
- czasami zbyt wczesne lub nieprawidłowe komunikaty słowne
- skromne opcje konfiguracyjne
- brak komunikatu o zjechaniu z trasy
- brak ostrzeżeń o kontrolach drogowych i fotoradarach






Kanał RSS wpisów







co do przytoczonych faktów nie mam zastrzeżeń. Sam również doświadczyłem kilku błędów ze strony tej aplikacji w kwestii nawigowania po rondach. Jednak oceniam ją bardzo dobrze. Pozostawia po sobie miłe wrażenie. A mega duży plus za to, że po prostu jest- nic nie trzeba instalować, pobierać, konfigurować, cudować. Dla mniej wymagających użytkowników w sam raz! Osoby okazjonalnie potrzebujące skorzystać z programu do nawigacji będą usatysfakcjonowane w pełni.
Ps: ja osobiście znajduję zastosowanie dla wyboru trasy bez nawet darmowej autostrady podrodze- zwiedzanie! Niejednokrotnie z premedytacją wybierałem dłuższą i wolniejszą trasę tylko dla widoków po drodze. Pozdrawiam